Deser Melba Deser Melba

Deser Melba. Brzoskwinie, lody i płatki migdałów (© fot. wikipedia.org)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Pani Melba do historii muzyki nie przeszła, ale jej pseudonim artystyczny zna chyba każdy amator słodkości na kuli ziemskiej

Zapraszam Państwa do brzoskwiniowego świata. By nadać mu od razu smakowy charakter, namawiam do zrobienia sobie sosu brzoskwiniowego, który może towarzyszyć wykwintnej pieczeni albo delikatnym pasztetom. Taki sos robili już Chińczycy dwa tysiące lat przed naszą erą, bo brzoskwinie stamtąd pochodzą, ale też w starożytnym Rzymie był pewnie w menu każdej słynnej uczty. Do Rzymu te owoce z meszkiem przywędrowały z Persji.

Obrane ze skóry owoce wystarczyło przetrzeć przez sito, odcedzić i dodać odrobinę dobrego wina. Do dziś ten przepis się nie zmienił. Mój sos zrobiony z pięciu brzoskwiń doprawiam łyżeczką dobrego miodu i kieliszkiem nalewki z żurawiny.

Raz już udało mi się popisać u znajomych najprostszym na świecie deserem z brzoskwiń, moreli i węgierek z lodami czekoladowymi, serkiem waniliowym homogenizowanym i jagodami z listkami świeżej mięty w dekoracji. Obraną ze skórki brzoskwinię dzielimy na pół, wyjmujemy pestkę, to samo robimy z morelami i śliwkami. Nie trzeba kombinować i mieszać. Na talerzu kładziemy dwie połówki panny Brzosi na styk, po jednej i po drugiej stronie dwie gałki lodów, obwódkę bardzo ścisłą układamy na przemian z połówek moreli i śliwek, na to po cztery łyżeczki serka waniliowego (nie powinien on całkowicie przykrywać lodów i owoców). Serek posypujemy jagodami i listkami mięty.

Ten sos i brzoskwiniowy deser ze śliwkami i morelami przez swoją skromność nie miałyby śmiałości pojawić się obok najsłynniejszego na świecie deseru Peche Melba, co po sztubacku i z pokorą można przetłumaczyć - "brzoskwinie pani Melby".

Towarzyszy owemu deserowi legenda chętnie opowiadana przez smakoszy i łasuchów. Rzecz się działa pod koniec XIX wieku w londyńskim hotelu Savoy, gdzie szefem kuchni był arcymistrz sztuki kulinarnej August Escoffier. Ten deser miał jeszcze kilka wariantów firmowanych przez francuskiego kucharza, ale my skupmy się teraz na tym pierwszym…

Obrane połówki brzoskwiń gotujemy w gęstym syropie, do którego wcześniej wrzuciliśmy laseczkę wanilii. Po odsączeniu i ostudzeniu owoce układamy na warstwie lodów śmietankowo-waniliowych. Tak przygotowany deser pokrywał cienką warstwą karmelu. Legend, jak ten deser był podany, jest mnóstwo - jedna z nich mówi, że owa Peche Melba między skrzydłami wyrzeźbionego w lodzie łabędzia.

Kim była owa pani Melba, którą spotkał taki zaszczyt? Nellie Melba nazywała się Helen Mitchel, po mężu Porter-Armstrong, była śpiewaczką koloraturową i pochodziła z Australii, a dokładnie z Melbourne. Jej pseudonim artystyczny Melba to skrót od nazwy miasta, w którym mieszkała. Mężczyźni zachwycali się jej urodzą i scenicznym wdziękiem. Głosu podobno nie miała porywającego, ale to w niczym nie przeszkadzało adoratorom i wielbicielom. To jeden z nich sprowadził francuskiego mistrza do Londynu, żeby przygotował dla niej danie niespodziankę.

Ów deser szybko stał się sławny razem z anegdotą, a mistrz Escoffier został odznaczony przez premiera Francji Raymonda Poincare'a Legią Honorową. Autor Melby jest jednym z wielu kucharzy wyróżnionych tym najwyższym narodowym odznaczeniem Francuzów. Na otwarcie londyńskiego hotelu Carlton mistrz Escoffier swój deser udoskonalił smakowo, dodając galaretkę malinową i migdałowe płatki. Oczywiście galaretkę zrobioną z malin, z odrobiną żelatyny.



Sylwester

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!